Join for FREE | Take the Tour Lost Password?
[x]

deviantART

 
About Me Member Mad Scientist Karol Skrzymowski21/Male/Poland Recent Activity Deviant for 10 Months
Needs Premium Membership
Statistics 224 Deviations
797 Comments
3,121 Pageviews

Ghost of the future

deviantID

Let's see...

Ah yes... Skrzymek... a monophobic maths maniac from Poland.

Moderator of ~warsawDEVmeetings



Historia pseudoartysty


Jest środek nocy (na zegarku 02:10), boli mnie głowa i ogólnie nie jestem w stanie użyteczności jakiejkolwiek. Na ból przyłożyłem sobie do skroni muzykę. Dub_FX, tego kolesia ostatnio słucham i czerpię z niego inspirację. Właśnie przeczytałem sobie jego zwięzłą autobiografię i pomyślałem sobie, co ja mógłbym o sobie powiedzieć?

Od dziecka liczyło się w moim życiu jedno. Liczby. Ojciec nauczył mnie liczyć. Pamiętam, że nie znając dużych liczb, poprzez dodawanie doszedłem w przedszkolu do miliona. Królowa wszystkich nauk, matematyka, towarzyszy mi do dzisiaj jako inspiracja i źródło abstrakcji (a o dziwo wszyscy mówią, że uczy logiki).

Pamiętam siebie z dzieciństwa, jak jeszcze nie umiałem pisać ani czytać. Bazgrałem kredkami każdą przestrzeń ku temu się nadającą (nie... ściany odpadały, ze względu na kolorowe tapety). Pisałem na kartce jakieś znaczki i pytałem mamy czy to litery. Gdy już znałem litery, pytałem czy to słowa. Byłem cholernym jedynakiem, wiecznie rozpieszczanym przez babcię i resztę bliskiej rodziny. Wiecznie domagającym się uwagi.

Gdy już chodziłem do szkoły, rodzice pomagali mi stawiać pierwsze kroki w świecie nauki. Jestem im za to wdzięczny. Mamie za motywację, ojcu za opowieści o dawnych czasach i mitologię grecką, którą głęboko we mnie zakorzenił. Mitologia, moja druga miłość zaraz po liczbach. Ojciec lubił opowiadać... Lubił grać w "tysiąca" w wakacje, w ogródku u babci. Uczył mnie łacińskich zwrotów i marzył, że nauczę się esperanto (chyba jeszcze kiedyś to marzenie spełnię ).

Nie pamiętam kiedy to było, ale byłem jeszcze dzieciakiem, jak po raz pierwszy sięgnąłem po długopis i kartkę w kratkę (tej w linie do dziś nie uznaję ) i napisałem wiersz. Nigdy nie czytywałem poezji. Wolałem prozę, komiksy z Kaczorem Donaldem i kreskówki na CartoonNetwork, które wtedy miałem chyba jeszcze po angielsku. Więc chwyciłem za długopis i kartkę w kratkę. Napisałem wiersz... o babci. Nic to, że akurat byłem u niej na wakacjach i byłem rozpieszczany straszliwie. Kocham ją niezmiernie. Wiersz wydał mi się tak tragiczny (czy był, nie wiem... surowy wobec siebie byłem), że kartkę pogniotłem i kto wie czy nie zjadłem.

Mama mi zarzuca do dziś, że tak jak mój ojciec wszystko zaczynam i nic nie kończę. Spiewałem, grałem na gitarze (raczej próbowałem), recytowałem wiersze, grałem w przedstawieniach teatralnych (o tak... grać lubiłem, a jeszcze bardziej pracować przy scenariuszach). Ogólnie nie mogłem sobie miejsca znaleźć.

Przełom w zainteresowaniach tych "artystycznych" nastapił w gimnazjum, gdzie w zeszycie w kratką (jakżeby inaczej) zapisywałem swoje pierwsze wiersze (są jeszcze online, kto pyta, nie zbłądzi). Przełom. Właściwie to moje życie się przełamało na pół, kiedy zacząłem czuć, marzyć i myśleć intensywnie o innych (głównie płci pięknej). Co naprawdę kopnęło mnie w rzyć, to śmierć. O wszystkim mógłbym pisać lekko. Śmierć traktowałem zawsze śmiertelnie poważnie. Czemu? Mój ojciec zmarł trzy dni po swoich urodzinach, w ferie zimowe, w moim pokoju, układając pasjansa na komputerze.

Pamiętam jeszcze jak po pogrzebie padłem kolanami w śnieg (a wtedy dużo śniegu było) i się rozpłakałem. Nie chciałem wracać z rodziną do domu. Wróciłem autobusem, z zapłakaną twarzą w oknie. Od tego czasu, coś mnie stale popycha do popełniania wierszy. Piszę popełniania... To ma swoje głębsze znacznie.

Czas mijał, a ja poznawałem świat oczami obserwatora, pseudopoety, niektórzy by rzekli, że grafomana. Wydałem nawet mini-tomik na drukarce komputera i podarowałem go dwóm osobom. Jedna z nich zapewne gdzieś go może jeszcze mieć.

Ja tu uzewnętrzniam swoje wspomnienia, a wy już pewnie myślicie "co za psychol".

"Dusza drzemiąca, Dusza niespokojna" - głosiła okładka. Do dziś jestem taką duszą. Pamiętam jeszcze, że po pewnym czasie dołączyła do tego napisu grafika Luis'a Royo, przedstawiającego upadłego anioła. Tak, czy inaczej, pisałem coraz więcej, oddając otaczający mnie świat słowem na kartce lub klawiaturze komputera.

Gimnazjum przyniosło pierwsze wzloty i upadki uczuć. Do dziś je wspominam z łagodnym uśmiechem na twarzy. Nie tylko ja. Czasem, ktoś wspomina ze mną.

W liceum pisałem głównie na lekcjach języka polskiego, olewając przy tym nielubianą przez nas nauczycielkę i robiąc jej chyba niespecjalnie na złość. Twierdziła, że nikt z nas nie zda matury. Na tym etapie najważniejsza była biblioteka, gdzie panie bibliotekarki nakierowały mnie na jakiś styl pisania. Wdzięczny im jestem niesamowicie za godziny rozmów, tłuczenia do pustego łba wiedzy... Czasem zwolnień z nielubianych lekcji języka polskiego. W moich oczach były prawdziwymi opiekunkami.

Pod koniec liceum zaczął się długi okres, w którym praktycznie tworzyłem tylko gdy było mi "źle". Rozumiem przez to sprzeczki z osobą, którą kocham do dziś, chociaż już inaczej. Byłem szczęśliwy na swój sposób.

W święta 2008 roku dostałem do ręki aparat. Leżał. 13.02.09 zacząłem robić zdjęcia. Potem świat się zawalił, wywrócił do góry nogami i oto jestem. Pseudoartysta, widzący świat po swojemu okularem obiektywu i końcówką długopisu.

Tym, którzy doczytali do końca, gratuluję. Mi by się nie chciało czytać tych 784 słów, ja je tylko napisałem.

Teraz zagwostka na koniec. Jak to przetłumaczyć wszystko na angielski i nie zrobić z tego nudnego wywodu.

I oto jestem. Skrzymek, maniak matematyki, monofob z Polski.

Devious Info

  • Current Residence: Warsaw/Bialystok
  • Interests: maths, robotics, photography, poetry, women ;)
  • Favourite movie: pitch black
  • Favourite band or musician: Therion, J.S. Bach, The Offspring
  • Favourite genre of music: all (not including polish hip-hop and discopolo)
  • Favourite artist: God
  • Favourite poet or writer: Tadeusz Różewicz
  • Favourite photographer: none
  • Favourite style of art: none
  • Operating System: XP (damn why didn't i learn unix...)
  • Favourite game: Fallout Saga (without fallout 3 - it sucks)
  • Favourite cartoon character: Stewie form Family Guy
  • Personal Quote: "Coś mi świta, tylko nie wiem w którym kościele"
  • Tools of the Trade: Computer, Nikon Coolpix P80, Praktica MTL 5

deviantART Community Board

[x]

Comments


:iconaskjell:
Thanks again for the :+fav: :bow:
:iconskrzymek:
;)

--
Warszawski Klub Deviantów!
~warsawDEVmeetings
Dołącz do nas już dziś! :)
:iconaskjell:
Thanks for the :+fav:'s it's highly appreciated :bow:
:iconskrzymek:
you got quite a nice gallery yourself :)

--
Warszawski Klub Deviantów!
~warsawDEVmeetings
Dołącz do nas już dziś! :)
:iconvilq:
Dzięki wielkie :)

--
You're just a picture, you're an image caught in time...
Clubs: ~HotBed ~warsaw-community ~Gravity-Killz
Hidden by Owner
Hidden by Owner
Hidden by Owner

Site Map